Dolores Claiborne – Stephen King

 


wydawca kolekcji:
 Prószyński i S-ka
seria: Kolekcja Mistrza Grozy
data wydania: 2017-10-18
liczba stron: 234

„Dasz się nabrać raz, zmądrzeć szybko czas, dasz się nabrać dwa razy, jesteś cymbał bez skazy”.

Ja i książki Kinga nie bardzo się rozumiemy. Nie kupuję fenomenu jego powieści, nie dostrzegam tej obiecanej grozy i dlatego rzadko po nie sięgam. Tym razem też by tak było, gdyby nie wizyta w księgarni. Spacerowałam między regałami i oglądałam książki, aż trafiłam na intrygującą okładkę, a widząc autora spodziewałam się, że między nami nie zaiskrzy. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy przeczytałam opis i poczułam zainteresowanie. Impuls, by przeczytać tę książkę. Nie kupiłam jej, ponieważ w domu czekała na mnie spora kolekcja twórczości Kinga i musiałam sprawdzić czy wśród tytułów, które posiadam jest i ten. Był – więc zaczęłam czytać, dając autorowi kredyt zaufania, że tym razem mnie nie rozczaruje. Czy było warto?

Wysepką Little Tall wstrząsa wiadomość o zabójstwie bogatej Very Donovan, Główną podejrzaną jest wieloletnia opiekunka Dolores Claiborne, która miała powody, by nienawidzić chlebodawczynię. Ale jej nie zabiła, tak przynajmniej twierdzi. Po czym, wprawiając w zdumienie przesłuchującego ją komendanta policji, przyznaje się, że przed prawie trzydziestu laty zamordowała męża. W długim monologu opowiada o tym, co zdarzyło się w roku 1963 podczas zaćmienia Słońca, wyjaśniając tajemnicę zniknięcia Joego St. George’a, która przez trzy dekady nurtowała mieszkańców wyspy.

„Czasem kobieta musi być bezduszną jędzą, żeby dać sobie radę w życiu, ale wierzcie mi, bycie jędzą to też ciężka praca”.

Od razu mogę śmiało powiedzieć, że było warto. Od pierwszych stron poczułam, że to jest książka, jakiej mi potrzeba. Biła od niej energia, dynamika i magnetyzm. Jak się okazało tym, co tak bardzo mnie przyciągało była Dolores. Dawno nie spotkałam tak ciekawej i charyzmatycznej postaci jak ona. Ta kobieta to złoto. Dolores Claiborne – jak sama o sobie mówi – ma niewyparzoną gębę i mówi wprost to, o czym myśli. Kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi. Matka, która dla dobra swoich dzieci jest gotowa na wszystko. Żona, która znosiła zbyt wiele. Ale teraz nadszedł czas, żeby wszystko opowiedzieć. Ze szczegółami i wyraźnie. Ta książka to jeden wielki monolog i gdyby nie narracja Dolores to na sto procent nie dałabym rady tego przeczytać. Ona jest motorem napędowym tej historii. Wszystkie wydarzenia opowiada tak barwnie, że aż chce się „słuchać”. I to ona jest czarnym koniem tej historii. Nie wiem jak, Stephen King to zrobił, ale napisał coś co wręcz pochłonęłam z zainteresowaniem. Za postać Dolores należą się mu brawa. Podsumowując: Dolores Claiborne to naprawdę świetny thriller psychologiczny i chyba pierwsza książka autora, która zrobiła na mnie tak dobre wrażenie. Opowieść Dolores jest hipnotyzująca i godna polecenia. Ja jestem zachwycona, ponieważ już sam pomysł na poprowadzenie tak fabuły jest niebanalny, a główna bohaterka to majstersztyk. Ja jestem jak najbardziej zachwycona, zapewne za sprawą narracji, ale po części, dlatego że nie nastawiałam się na grozę. Grozy nie ma, ale jest mocne życie, kawał dobrej obyczajówki, przepełnionej przemocą, alkoholem, bólem i wątkami, które trochę dreszczyku dodają. Realistyczny, klimatyczny i niebanalny thriller psychologiczny, który warto przeczytać.

Komentarze

Popularne posty